Azjatyckie kremy BB. Dzięki nim od 10 lat nie używam podkładów

You are currently viewing Azjatyckie kremy BB. Dzięki nim od 10 lat nie używam podkładów

To mój pierwszy wpis w kategorii Kosmetyki i pielęgnacja. Na pierwszy ogień wzięłam makijaż, a raczej jego ograniczoną do minimum formę, którą wybieram na co dzień. Uznałam, że jedną z najważniejszych nauk wyniesionych przez lata prób i błędów na kosmetykach kolorowych, jest ta, że nie lubię i nie muszę używać podkładów. I nie chodzi mi tutaj o chodzenie z twarzą kompletnie pozbawioną zdrowego koloru, gładkości i krycia. Wręcz przeciwnie. Chcę podzielić się z Wami moim najlepszym, kosmetycznym odkryciem, jakim są azjatyckie kremy BB.

Krem BB – co to jest i jak działa?

O kremach BB (ang. Beauty Balm) jest głośno w Polsce już od wielu lat. Na początku były dostępne głównie w asortymencie azjatyckich marek. Z czasem stały się popularne również u nas. Modę na BB szybko podchwyciły zachodnie firmy i wypuściły na rynek swoje własne propozycje – z lepszym i gorszym skutkiem. Ja po swój pierwszy produkt sięgnęłam jakieś 9 lat temu, pod wpływem youtube’owych filmów Basi z kanału Azjatycki Cukier.

polecane-kremy-bb
Puder ryżowy Ecocery i kremy BB

BB to kosmetyk kolorowy, łączący w sobie cechy lekkiego podkładu z działaniem pielęgnacyjnym. Co istotne, dobry, klasyczny produkt z tej kategorii nie tworzy efektu maski. Delikatnie ukrywa niewielkie niedoskonałości cery, nadając jej promienny wygląd. Poprawnie nałożony idealnie wtapia się w skórę, dopasowując się do jej kolorytu (pod warunkiem, że wybierzemy właściwy odcień!). Gdy nie użyjemy zbyt dużej ilości pudru, można powiedzieć, że BB jest praktycznie niewidoczny. Tworzy przy tym wrażenie zdrowej, gładkiej i młodej cery. Zależnie od rodzaju kremu, mogą znaleźć się w nim m.in. składniki zapobiegające powstawaniu zmarszczek, nawilżające, odżywcze i regulujące wydzielanie sebum.

Zalety kremów BB

Największa zaleta kosmetyków z tej kategorii to wspomniane już właściwości pielęgnacyjne. Tego typu produkty dają wyjątkową możliwość połączenia przyjemnego z pożytecznym: zdrowego, ładnego wyglądu i dobroczynnego wpływu na stan skóry. Za co jeszcze pokochałam kremy BB?

  • zazwyczaj zawierają filtry UV, dzięki czemu mogą chronić przed powstawaniem przedwczesnych zmarszczek i przebarwień,
  • działają jak krem pielęgnacyjny: zawierają witaminy, minerały, składniki odżywcze i ekstrakty roślinne,
  • kryją drobne niedoskonałości, jednocześnie nie obciążając cery i nie tworząc efektu maski.

Wady kremów BB

Wygładzenie jest wynikiem zastosowania silikonów, a te przyczyniają się do zatykania ujść gruczołów łojowych. Dlatego BB może nie przypaść do gustu osobom, które mają tendencję do powstawania zaskórników. Jednak jest na to sposób – wystarczy każdorazowy, bardzo dokładny demakijaż. Najlepiej nadają się do tego olejki (mój ulubiony to Payot Huile Fondante Demaquillante) oraz specjalne pianki (np. BB Cleanser O2 od Skin79). Oczyszczanie powinno składać się minimum z dwóch etapów: najpierw należy zmyć pierwszą warstwę makijażu, a później umyć twarz innym produktem, dostosowanym do swojego typu cery. Na rynku dostępne są również naturalne kremy BB bez silikonów, ale jeszcze nie miałam okazji ich używać.

Payot Huile Fondante Demaquillante

Drugim minusem kremów BB może być trudna dostępność, zwłaszcza produktów najpopularniejszych marek. Znajdziemy je tylko w niektórych drogeriach stacjonarnych i to nie zawsze. Większość dobrych BB jest dostępna przez Internet, ale niektórych z nich często nie ma na stanie. Przykładowo, prawie zawsze mam duży problem z zakupem Pore+ od Dr. G.

Efekt glow – dla jednych plus, dla innych minus

Kolejną potencjalną wadą jest rozświetlenie, czyli efekt glow, z którego słyną kremy BB. Jedne robią to w większym, inne w zdecydowanie mniejszym stopniu, dając wręcz matowe wykończenie. Oczywiście niektórzy wolą produkty zapewniające blask, ponieważ cera prezentuje się wtedy młodziej i zdrowiej. Ja nie jestem fanką tego efektu u siebie, chociaż podoba mi się u innych 🙂

Dlatego z nachalnym połyskiem radzę sobie w bardzo prosty sposób: po nałożeniu rozświetlającego BB używam pudru, głównie ryżowego lub antybakteryjnego. Dzięki temu ograniczam świecenie wyłącznie na czole i brodzie, podczas gdy na policzkach i czole pozostaje lekki, zdrowo wyglądający glow.

Kremy BB, które polecam

Dobra wiadomość jest taka, że teraz nie tylko koreańskie i japońskie BB są coś warte. Spośród udanych produktów z tej kategorii wybija się chociażby propozycja francuskiej marki Bourjois – Healthy Mix BB Cream (minus za niski SPF). Osobom oczekującym bardzo mocnego krycia poleciłabym głównie kremy BB SKIN79. W okresie, gdy moja skóra nie prezentowała się zbyt dobrze, sięgałam najczęściej po ich fioletową wersję (Beblesh Balm Purple SPF40+PA+++).

Chociaż okazjonalnie używam nowości od innych firm, to od lat pozostaję wierna dwóm koreańskim kremom. Na mojej półce zawsze muszą stać Missha Perfect Cover oraz Pore+ od Dr. G. Doceniam je przede wszystkim za niezłe, a jednocześnie niezbyt mocne krycie, wysoką ochronę UV, a także działanie nawilżające i przeciwzapalne.  

Missha Perfect Cover i Pore+ od Dr. G