Zbliżają się Święta, więc siłą rzeczy większość z nas wyruszy na poszukiwanie prezentów. Niektórzy zrobią to z nieukrywanym bólem i rozdrażnieniem. No bo jak kupić coś wyjątkowego, praktycznego i zaskakującego kolejny rok z rzędu?…
Wbrew całej negatywnej otoczce, która narosła wokół aktu obdarowywania, jestem w opozycji do takiego myślenia. Otóż ja – najwyraźniej należąc do mniejszości – wręcz uwielbiam robić prezenty. Zazwyczaj kupuję przez Internet, bo galerie to zło i wybieram coś, co ma związek z daną osobą.
Choćby była to najmniejsza głupota, czuję, że fajnie jest dostać rzecz, która odnosi się do naszych zainteresowań, osobowości, czy preferencji. Sprawianie prezentów daje mi jakąś dziwną frajdę czy jak kto woli – poczucie spełnienia.
W opozycji do hejtu na świąteczne prezenty
Wiem, wiem – mnie też trochę mierzi ten kapitalistyczny rytuał, który w ostatecznym rozrachunku nie ma za wiele wspólnego z wyższymi uczuciami i dobrymi intencjami, jakie powinny towarzyszyć świętom.

Jednak niezależnie od tego, czy ktoś jest, czy nie jest wierzący, Gwiazdka ma w sobie taką nieokreśloną unikalną atmosferę. Można ją kochać, można nienawidzić, ale trudno odmówić jej pewnej niezwykłości. Dlatego ja wciąż, pomimo upływu lat, szukam tej magii.
Nawet jeśli oznacza to kupowanie prezentów, co bywa niezgodne z ideą ekologii, oszczędności, czy minimalizmu – nadal uważam, że warto.
Nie wiesz, co kupić? Postaw na planszówkę
I tutaj przechodzę do sedna tego tekstu, który powstał w mojej wolnej chwili „dla siebie”. Tak, jest środa, a ja pierwszy raz w tym roku mam wolny dzień roboczy, czytaj: bez oczekujących zleceń. Wszystko zrobiłam i czekam na kolejną lawinę tekstów „na teraz”.
I tutaj chcę podkreślić, że ten blog cierpi na regularności, bo najzwyczajniej w świecie nie mam na niego czasu. Ale w końcu zdarzył mi się taki dzień, jak ten: kiedy to palce rwą się do klawiatury, a lista pisarskich zadań świeci pustkami (górnolotne, ale prawdziwe).
Ok, wróćmy do sedna: jeśli nie masz pomysłu na prezent, zaryzykuj z planszówką. Większość z nas spędza zdecydowanie za dużo czasu przed ekranami telefonów, komputerów, telewizorów. Gra planszowa daje okazję do przeżycia kilku wolnych chwil w oderwaniu od tych nieodłącznych artefaktów współczesności.
Poza tym do grania w planszówki i karcianki nie trzeba dysponować super bystrym umysłem. Ba, czasem nawet nie trzeba mieć znajomych! Boardgaming to naprawdę świetny sposób na ciekawy weekend czy popołudnie, w którym jesteście tylko wy, stół i burza mózgów.
Dlatego jeśli szukasz nowych form spędzania czasu lub chciałbyś sprawić komuś wyjątkowy prezent – koniecznie zapoznaj się z dalszą częścią tekstu.
Yokai, czyli podrasowane memory na 2-4 osoby

Gra tania, kooperacyjna i nieskomplikowana. Opiera się na współpracy, co eliminuje zagrożenie, że ktoś strzeli focha. No, chyba że druga osoba będzie uparcie psuć układ kart, bo ma słabą percepcję wzrokową (tak, mówię o sobie).
Informacje podstawowe:
- Gra na 2-4 osoby
- Od 8 lat
- Czas rozgrywki 20 minut
- Logiczne myślenie, trening pamięci i wysoka regrywalność
Yokai mieści się w małym, kompaktowym pudełku, które można bez problemu zmieścić do plecaka czy większej kieszeni. Sprawdzi się do zabicia czasu w pociągu, na wycieczce, przy okazji wypadu na narty i nad jezioro.
W dużym uproszczeniu Yokai polega na tym, że co turę każdy gracz podgląda dwie zasłonięte karty, a potem obowiązkowo przekłada dowolną kartę w inne miejsce (niekoniecznie którąś z tych, które widział) . Zadaniem uczestników jest pogrupowanie rodzin duchów tak, aby sąsiadowały ze sobą bokami.

Główne utrudnienie? Gracze nie mogą się między sobą komunikować, dlatego podczas partii powinno panować milczenie. Jedynym sposobem, aby wskazać pozostałym osobom położenie konkretnych Yokai są karty podpowiedzi.
To proste, podkręcone memory, które może być świetnym treningiem pamięci, czytania w myślach i… milczącej współpracy.
Mysterium Park dla wielbicieli zagadek i nieszablonowego myślenia

Jako drugi w rankingu umieszczam nieco nowszy nabytek w naszej kolekcji gier. Mysterium Park od razu urzekło mnie piękną oprawą graficzną, która przywodzi na myśl takie tytuły jak Dixit czy Sen.
Sama rozgrywka jest oceniana przez recenzentów jako połączenie Cluedo i Dixit właśnie – a to kupiło mnie już na wstępie. I tak po kilku dniach od znalezienia tej gry na jakimś blogu, Mysterium Park trafiło na nasz stół.
Informacje podstawowe:
- Gra na 2-6 osób
- Od 10 lat
- Czas rozgrywki 30-45 minut
- Dedukcja i zgadywanie, duża rola wyobraźni
Fabuła jest dość mroczna i tajemnicza. Dyrektor cyrku Mysterium Park ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, a gracze muszą wskazać, kto i gdzie popełnił zbrodnię.
Mysterium to kooperacyjna gra planszowa, w której jedna osoba wciela się w ducha i zsyła na pozostałych wizje za pomocą kart. Z kolei inni uczestnicy, czyli śledczy, mają za zadanie je zinterpretować i wydedukować, co stało się z dyrektorem cyrku. Najpierw każdy z nich eliminuje jedno potencjalne miejsce zbrodni, a następnie oczyszcza z zarzutów jednego podejrzanego. Na końcu śledczy wspólnie ustalają, kto popełnił morderstwo.

Gra jest przepięknie wykonana i moim zdaniem niespecjalnie podobna do Cluedo. Całość ma raczej podobny zamysł do Dixit, gdyż pobudza wyobraźnię i abstrakcyjne myślenie. Różni się tym, że jest bardziej złożona i wymaga od uczestników współpracy.
Harry Potter: Hogwarts Battle. Nie tylko dla fanów magii

Ostatnia perełka na liście, od której (paradoksalnie) wraz z mężem zaczęliśmy tegoroczną przeprawę z grami kooperacyjnymi. Harry Potter: Hogwarts Battle to najdroższa pozycja z rankingu, zajmująca jednocześnie szczególne miejsce w moim sercu.
Informacje podstawowe:
- Gra na 2-4 osoby
- Od 11 lat
- Czas rozgrywki 30-60 minut
- Mechanika budowania talii, zróżnicowane moce graczy
Jako że jestem fanką serii o młodym czarodzieju, to zawsze, gdy widzę coś związanego z tym światem, świecą mi się oczy. Daję takim grom i gadżetom duży kredyt zaufania. Zakładam, że coś, co ma „Potter” w nazwie, nie może być aż tak złe. Oczywiście takie rozumowanie ma wiele dziur, ale nie o tym teraz mowa.
Hogwarts Battle to gra karciana, w której jako jeden z bohaterów: Harry, Ron, Hermiona lub Neville przechodzimy przez poszczególne lata nauki w Hogwarcie. W każdym roku stawiamy czoła kolejnym zagrożeniom – wrogom, śmierciożercom i samemu Voldemortowi.
Proste zasady i rosnący poziom trudności
Przede wszystkim gra jest prosta i dobra dla początkujących. W pierwszych dwóch latach właściwie prowadzi nas za rękę. Będzie więc odpowiednią propozycją do zabawy z dzieckiem czy partnerem, któremu nie po drodze z planszówkami.
Na szczęście z czasem poziom trudności rośnie, co zadowoli bardziej doświadczonych graczy.
Mamy tutaj do czynienia z klasyczną mechaniką budowania talii. W rezultacie sporo w tym tytule losowości. Mimo to trzeba przyznać, że ogromne znaczenie w HB ma odpowiedni balans między uzdrawianiem siebie i towarzyszy, atakowaniem oraz wzmacnianiem talii. Kooperacja sprowadza się tutaj nie tylko do dążenia do wspólnego celu, ale i wspierania się w trudniejszych momentach.
Jeśli więc macie w otoczeniu kogoś, kto lubi potterowe uniwersum, moim zdaniem ten tytuł to zupełny must-have. Niech najlepszym dowodem będzie fakt, że sama podarowałam go kuzynowi z okazji ślubu (oczywiście jako dodatek do koperty).
W pudełku znajdują się liczne, ładnie wykonane elementy nawiązujące do filmów, co będzie prawdziwą gratką dla fanów serii. My – aby dodatkowo podkręcić atmosferę podczas rozgrywki – gasiliśmy światło, zapalaliśmy świece i puszczaliśmy w tle playlistę z muzyką z filmów. Nie wykluczam, że nieco podniosło to ocenę Hogwarts Battle w moim prywatnym rankingu 🙂
Gry z negatywną interakcją? Tak, ale tylko od święta
Jako że sama wolę gry z pozytywną interakcją, bo jestem kiepska w przegrywaniu z honorem 😉 , na tej liście umieściłam 3 najlepsze tytuły kooperacyjne.
Oczywiście w naszym stale rosnącym stosiku planszówek nie brakuje też gier opartych na rywalizacji. Sięgamy po nie od czasu do czasu i prawie zawsze dobrze się bawimy (chyba że akurat przegrywam i mam gorszy dzień).
Dlatego jeśli chcecie, w kolejnym wpisie poruszę temat właśnie takich gier. Przedstawię moje top 3 karcianek z negatywną interakcją. Dajcie znać na Facebooku, czy bylibyście zainteresowani taką listą!


